Dnia 4 września Gminne Centrum Kultury i Czytelnictwa w Lisiej Górze stało się miejscem niezwykłego spotkania z polską klasyką. Narodowe Czytanie 2026, zorganizowane przez Bibliotekę GCKiC w Lisiej Górze, nie przypominało zwykłego spotkania z książką. Tego wieczoru literatura wyszła poza jej karty i znalazła się pośród ludzi.
W kręgu światła
Sala widowiskowa zmieniła się nie do poznania. Krzesła ustawiono w kręgu, pośrodku znalazł się symboliczny kurhan, a światło świec wydobywało z półmroku twarze uczestników. Z ciemności wyłonił się Guślarz – w tej roli autor scenariusza Andrzej Król. Towarzyszyła mu ubrana na biało zjawa – Małgorzata Król-Advashchenko. I wtedy „Dziady” przestały być szkolną lekturą. Kolejne głosy przywoływały świat Mickiewicza – pełen tajemnicy, pamięci, winy, miłości i pytań, które mimo upływu dwóch stuleci wciąż nie straciły swojej siły. Wśród uczestników wydarzenia byli dyrektor Gminnego Centrum Kultury i Czytelnictwa w Lisiej Górze Justyna Gancarz, Wójt Gminy Lisia Góra Arkadiusz Mikuła wraz z małżonką oraz kierownik Biblioteki Renata Skiba.
Głosy mieszkańców
Do wspólnego czytania zaproszono osiemnaście osób – mieszkańców, uczniów oraz przedstawicieli różnych środowisk. Wśród czytających znaleźli się również alumn Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie Krystian Czachor oraz diakon Szymon Uroda. Jednym z najmocniejszych momentów wieczoru była interpretacja Szymona Urody w roli Konrada. Przez kilkanaście minut sala należała do jego głosu i słów Mickiewicza. Gdy monolog dobiegł końca, odpowiedzią publiczności był aplauz. Przez chwilę trudno było powiedzieć, gdzie kończy się czytanie, a zaczyna teatr.
Literatura, która wraca do ludzi
Właśnie w tym tkwiła siła spotkania przygotowanego przez Bibliotekę GCKiC w Lisiej Górze. Nie chodziło jedynie o przypomnienie klasycznego tekstu. Chodziło o jego ponowne przeżycie wspólnie, w jednym miejscu, wśród ludzi, którzy na kilka chwil stali się częścią opowieści. Świece płonęły. Kolejni czytający wstawali z kręgu. Słowa napisane ponad dwieście lat temu znów miały swoich słuchaczy.„Dziady” znów były żywe.
Bo wielka literatura nie starzeje się wtedy, gdy ktoś potrafi na nowo nadać jej głos.













